Cześć, pewnie zastanawiasz się czemu znalazłeś się na tej pustej stronie…

Spokojnie to pierwszy wpis, zapewniam, że w najbliższym czasie będzie się tu sporo działo bo od pomysłów pęka mi głowa, a jedyne co mnie powstrzymywało to totalny brak czasu.

A więc? Kim jestem? Czego możecie się spodziewać?

Mam na imię Natalia ale tutaj wolę używać ksywki Gwen. Umówmy się to tylko blog, nikt nie musi znać mnie z imienia i nazwiska.

Mam 19 lat, aktualnie mieszkam w Londynie i tu pracuje. Jak na razie skupiam się na szlifowaniu języka angielskiego, a w najbliższej przyszłości jeśli nic nie stanie na przeszkodzie zamierzam rozpocząć studia. Z samego początku głównym motywem do przylecenia na wyspy było szukanie lepiej płatnej pracy by mieć budżet na podróżowanie po świecie, a nie uczelnia no ale wiecie, jakoś tak wyszło.

Planuję kształcić się w zakresie rysunku jak i możliwe, że również innych języków obcych jak hiszpański czy włoski o czym na pewno zamieszczę nie jeden wpis tutaj.

Skąd pomysł na bloga?

Chciałam założyć tego bloga tuż przed wyjazdem i relacjonować wszystko na bieżąco, niestety z powodu osobistych rozterek i małych zawirowań związanych z podróżą porzuciłam ten pomysł. Tak oto przeleżakował on dobre pół roku głęboko w zakamarkach szafki z napisem “pomysły i idee które zrealizuje jak będę mieć czas albo i nie”.

Należę do osób które codziennie spędzają g o d z i n y na przeglądaniu mediów społecznościowych czyt. youtube, twitter, facebook etc. Wszystko pochłaniam w ilościach przeogromnych więc pomyślałam: “hej, dlaczego by tak nie zrobić czegoś bardziej kreatywnego i samemu stać się twórcą?”. Jako osoba troszeczkę nieśmiała zawsze obawiałam się komentować cokolwiek w internecie, a co dopiero wyrażać opinie bo co się stanie jak przyjdzie co do czego i trzeba będzie się z kimś skonfrontować. Od najmłodszych lat miałam z tym wiele problemów, to znaczy tak, mówię o komunikacji międzyludzkiej, konwersacjach, co z początku wyglądało wręcz autystycznie. Z biegiem lat przyszły zmiany, z mojej perspektywy było to jak rollercoaster gdzie do dzisiaj nie jestem pewna dlaczego w pewnych sytuacjach odpinałam pasy bezpieczeństwa w hipotetycznej kolejce i na dodatek dziwiłam się że mało co z niej nie wypadłam.

O czym ja to? No tak, więc na przestrzeni lat nauczyłam się wiele o sobie, jak radzić sobie z pewnymi lękami, funkcjonować w społeczeństwie i odkryłam, że internet, a wraz z nim media społecznościowe to trochę inna bajka niż rzeczywistość, jest się bardziej anonimowym i w ogóle nie musisz być ważnym gościem, żeby się wypowiadać i dotrzeć do dużej ilości osób. Natknęłam się na mnóstwo osób które udostępniały coś co trudno nazwać wartościową treścią i zdobyły nieprzypuszczalną rzeszę fanów. No więc skoro oni mogą to czemu i ja nie spróbuje coś wrzucić do tego kotła.

Estetyczne śmieci? Kto to wymyślił?

Jak mogliście zauważyć w tekscie który jak dotąd naskrobałam, wygląda to trochę tak jakbym starała się usilnie trzymać jednego wątku ale co jakiś czas wyślizguje mi się on z rąk. Tak mniej więcej określała mój styl pisania moja nauczycielka od polskiego w liceum z czym się absolutnie zgadzam i możliwe, że w tym momencie wielu z was załamuję ręce czemu nic z tym nie zrobiłam, tego nie da się czytać, to nie ma ładu i składu. No ale tak tylko wspomnę, tam na górze strony jest iks, wystarczy zamknąć kartę i do tego nie wracać. Uważam to za taki mój styl: jestem niepoukładana, “nierozgarnięta”, trochę chaotyczna i jeśli to widać w sposobie pisania tym lepiej – znaczy, że jest to bardziej autentyczne.

Przyrównałabym ten blog do pokoju wypchanego wieloma ładnymi przedmiotami, wielki nieporządek ale zapewniam każdy przedmiot jest wartościowy. Na swój sposób.

Kolejna przyczyna dzięki której blog nosi taką, a nie inną nazwę to chęć nawiązania w jakiś sposób do sztuki lecz w lekko przewrotny sposób. Umówmy się, nie jestem znawcą sztuki, czasem bazgrze coś w szkicowniku, zdarza mi się popełniać nazwijmy to”sztukę” jakkolwiek wznioślę to brzmi.  Od zawsze było to moje hobby więc uznałam, że muszę odwołać się do tego na moim blogu.

Estetyka i śmieci?

Czy śmieci mogą być estetyczne?

Możecie traktować to jako zwykłe nawiązanie do tematu śmieci w sztuce i nadawaniu granicy między “sztuką”, a “nie-sztuką”, lub… kapkę cynizmu dotyczącego treści którę będę tu umieszczać 😉

No to ten…

Mam nadzieję, że przypadnie komuś do gustu to co piszę i umilę wam czas, a może nawet rozśmieszę. Śmieszni ludzie są lubiani, a ja szukam znajomych co się bardzo dobrze składa. Ja będę udawać, że jestem zabawna, a wy będziecie mi pisać czy mi wychodzi czy też nie.

 

Paperchase, Tottenham Court Road, London

…Albo nie będziecie pisać bo nikomu nie będzie chciało się czytać tych wypocin 😮

Trzymajcie się i do następnego 😉

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Szer lub foloł tutaj
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
INSTAGRAM

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *