Jak przetrwać w wielkim mieście i mieć co do garnka włożyć…

Hejka.

Chwilę mi zajęło by zebrać się do rozpisania planu bojowego ale jestem, tworzę i obiecuję wstawiać kolejne posty w miarę co tydzień.

Dzisiaj opowiem trochę jak udało mi się przetrwać podróż do Londynu i nie skończyć pod mostem. Zapraszam.

Przed wylotem

Bilet zarezerwowany na 15.09, ostatnie dni w pracy, walizka już przygotowana. Zwykle na wyjazdy wystarczał mi bagaż podręczny i nie wiele gotówki.  Tym razem wyposażyłam się w bagaż rejestrowy za który niestety musiałam dopłacić gdyż tanie linie lotnicze jak wizzair nie mają go w tzw. standardzie (na czymś muszą zarabiać ). Dla każdego kto też wybiera się na dłużej i chce zabrać *kosmetyki polecam tę opcje, jedyne o czym trzeba pamiętać to dobrze je zapakować gdyć mogą ulec zniszczeniu i tak jak ja skończycie z ciuchami uwalonymi maską do włosów 🙁

Oprócz tego zachowałam prawie całą ostatnią wypłatę co po szybkiej kalkulacji wynosiło mniej więcej 300£. Żeby uzmysłowić wam jak bardzo mało to było – koszt tygodniowy pierwszego mieszkania  to 180£ 😀 Dlaczego nie skończyłam jako bezdomna?

 

Razem raźniej

Gdy kupowałam bilet byłam przekonana, że polecę sama, jednak koniec końców wyszło na to, że mój współlokator zdecydował się dołączyć do mnie.  Praktycznie 2 tygodnie przed wylotem więc możecie wyobrazić sobie moje zaskoczenie.  Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że gdybym poleciała sama miałabym do wyboru szybko znaleźć kogoś kto udzieliłby mi lokum na czas nieokreślony lub wracać do Polski. Mam tu na myśli dwa czynniki, a mianowicie: niewystarczająca ilość gotówki jak i zwykłą samotność. W momencie gdy lecisz do innego kraju i wiesz o nim niewiele, nie jesteś orłem z angielskiego i musisz w krótkim czasie znaleźć sobie pracę, mieszkanie, wyrobić potrzebne dokumenty bardzo szybko możesz zorientować się, że czujesz się beznadziejnie samotnie w tym 10 milionowym mieście. Stres, brak funduszy i mała presja czasu może każdego podłamać na duchu. Moja rada? Nie lećcie sami, we dwójkę raźniej i bezpieczniej!

Hostel to dobry początek

Przed wylotem zarezerwowaliśmy hostel *w Greenwich który serdecznie polecam. Był dość blisko centrum,  w cenie było śniadanie dostępne bodajże do godziny 10, darmowe wifi, czysto, miła obsługa. Hostel był połączony z pubem, dostęp do części hostelowej tylko z kartą pobytu (wystarczyło przyłożyć do panelu obok drzwi aby je odblokować). Jeśli chcecie wydać maksymalnie mało i nie boicie się sypalni dzielonych między 5/10 osób to ta opcja jest zdecydowanie dla was. Najlepiej rezerwować hostel z dużym wyprzedzeniem jak 2/3 miesiące: wtedy wychodzi najtaniej. To dało nam 2 tygodnie na znalezienie mieszkania, pracy i załatwienie wszelkich formalności.

A skoro już o pracy mowa…

Mieliśmy sporo szczęścia gdyż ja miałam wcześniej pośrednio załatwioną pracę przez znajomą, a mój współlokator w ramach okresu wypowiedzenia był na płatnym urlopie (tu ukłon w stronę przełożonego gdyż mógł się nie zgodzić na coś takiego ). Jeśli nie macie żadnego znajomego na miejscu który mógłby wam dać referencje, zdecydowanie powinniście zaoszczędzić więcej pieniędzy. Jeśli szybko znajdziecie pracę tylko lepiej dla was, jeśli nie, nie ma ryzyka że zabraknie  na cokolwiek i będziecie zmuszeni wracać.

No dobra, a co z tym mieszkaniem?

Tutaj zdecydowanie najcięższy kamień milowy. Aby przetrwać w Londynie potrzebujesz pracy, mieszkania, travelcard z którą będziesz mógł korzystać z metra lub/i autobusów. Jeśli nie masz travelcard jedyne miesce gdzie możesz pracować i mieszkać jest *City of London, a to oznacza ceny z kosmosu. Według mnie najlepsza jest *strefa 2 gdyż jest wciąż blisko centrum, travelcard nie jest jeszcze zbyt droga, większość ofert pracy znajdziecie w okolicy, a mieszkania są już tańsze w stosunku do strefy 1. Nasze pierwsze mieszkanie jak już wspomniałam tygodniowo wynosiło 180£ ze wszystkim co oznacza, że wszystkie rachunki były wliczone w cenę.

Na co musicie się przygotować szukając mieszkania w Londynie?

Zawsze agencja lub landlord będzie wymagać kaucji, najczęściej jest to wysokość 2 tyg bądź miesięcznego czynszu. Z reguły musimy zapłacić też 2 tygodnie z góry tzw. In advance. Im dalej od centrum tym taniej ale też tym starsze mieszkania/domy, więc odradzam branie w ciemno bazując tylko na zdjęciach. Często może się okazać że za szafą znajdziemy *zagrzybiałą ścianę bądź jakieś artefakty zostawione przez współlokatora. Zawsze dobrze sprawdzajcie mieszkanie, pytajcie o sprzęty, współlokatorów, dojazd, sklepy w okolicy.

CZYTAJCIE UMOWY!  Może się zdażyć, że nasz*landlord czy też pośrednik nieruchomości omyłkowo zapomniał wspomieć o jakiś opłatach jak na przykład prąd który należy *doładowywać, czy opłata za *sprzątacza. Dobrze jest też zwrócić uwagę na punkt o kaucji czyli kiedy dostaniemy ją z powrotem, jak i o okresie wypowiedzenia gdyż może się okazać, że umowa obliguje nas do mieszkania w danym przybytku 3miesiące ale nasz okres wypowiedzenia to 2 miesiące. W skrócie może okazać się że będziecie chcieli się już wyprowadzać, a zmuszeni będziecie zostać 2 miesiące dłużej.

W mojej opinii lepiej i łatwiej wynajmować bezpośrednio od landlorda. Agencja często pobiera dodatkową opłatę tzw. “agency fee” wynoszące 100£ i więcej.

Zrobił się z tego niezwykły tasiemiec więc przejdę do najważniejszego…

JEDZENIE

Kiedy już mamy pracę i mieszkanie należałoby czasem coś zjeść. W zależności gdzie pracujemy może się zdażyć, że będzie nam przysługiwać 1 posiłek pracowniczy co często oznacza trochę więcej. To pozwoli wam trochę zaoszczędzić.  Resztę posiłków polecam przygotowywać w domu, a składniki kupować w supermarketach takich jak tesco czy lidl. Jedzenie na mieście jest drogie lub bardzo drogie więc jeśli zależy wam by zaoszczędzić (zwłaszcza na samym początku) to jest to najlepsze wyjście. W tym przypadku lidl wychodzi taniej niż tesco. Po owoce i warzywa czy też żywność zagraniczną warto wstąpić do tak zwanych *off licence. 

Karta małża

Czyli oystercard to coś co towarzyszy mi od kiedy tu przyjechałam. Na tejże karcie kodujemy nasz bilet lub wpłacamy pieniądze by potem używać jej w trybie *pay as you go. Kartkę kupujemy w dużych automatach biletowych za 5£ które jest tak naprawdę depozytem który możemy w każdej chwili zwrócić deaktywując kartę .  Jeśli codziennie podróżujemy do pracy czy też do szkoły oczywiście najlepszą opcją jest zainwestowanie w travelcard. Tygodniowa travelcard w zonie 1-2 kosztuje 33£ (zarówno tylko na 1 strefę jak na 1 i 2), w przypadku travelcard w zonie od 1 do 3 jest to już koszt 38£! Jeśli kupujemy ją co tydzień w miesiącu wydamy 132£ w przypadku pierwszej opcji i 154.80£ w przypadku opcji drugiej. Możemy zaoszczędzić parę funtów w miesiącu płacąc z góry za miesięczną travelcard ale zwykle wypłatę dostajemy w tygodniówkach czy co dwa tygodnie co utrudnia nieco sprawę. Link do tabeli cen karty tutaj!

UFFF

Wydaje mi się, że zawarłam wszystkie najważniejsze punkty. Opisy do wygwiazdkowanych pojęć znajdziecie poniżej. Jeśli macie jakieś pytania, lub swoje doświadczenia w temacie podróży, jak należy się przygotować do wyjazdu, wasze przygody z tym związane, uwagi etc. piszcie w komentarzach! 🙂

 

  • kosmetyki: w bagażu rejestrowym możemy przewozić większe ilości płynów i kosmetyków w przeciwieństwie do bagażu podręcznego gdzie jesteśmy ograniczeni do 1l płynów w sumie, które powinny być w odpowiednich pojemniczkach wg standardów danej linii lotniczej (patrz regulamin).
  • Greenwich: dzielnica na południu Londynu, tu link do hostelu.
  • strefa 2 : Londyn podzielony jest na 9 stref ze względu na metro.
  • City of London: ścisłe centrum, pierwsza strefa
  • Zagrzybiała ściana: Londyn posiada potężny wskażnik wilgoci, co oznacza dużo kłopot z mieszkaniami zwłaszcza w tych starszych budynkach.
  • Landlord: powszechnie używane określenie na właściciela nieruchomości pochodzące jeszcze z czasów średniowiecza.
  • doładowywać prąd: często w dużych domach gdzie jest dużo pokoi właściciel zamiast ustalać jedną stałą cene za rachunki wykupuje specjalny licznik który doładowuje się na kartę. Kartę doładowujemy w okolicznych sklepach które oferują te usługę (przeważnie off licences) po czym wkładamy do licznika i śledzimy instrukcje na liczniku.
  • Sprzątaczka: na ogół nikt nie chce sprzątać współdzielonych powierzchni w mieszkaniu z uwagi na to popularnym jest tu wynajmowanie sprzątaczy za drobną opłatą jak 10£ tygodniowo (zależy od ilości osób w mieszkaniu)
  • Off licences: sklepy którę mają licencję sprzedawać alkohol który potem zostanie skonsumowany poza sklepem w przeciwieństwie do pubów i domów publicznych. Zwykle można tam też kupić świeże owoce, warzywa, zagraniczną żywność (jest też polskie jedzenie), wszystko w przystępnych cenach.
  • Pay as you go:  system płacenia za różne usługi (tu przejazdy) gdzie doładowujemy kartę i wydajemy na bieżąco tylko gdy korzystamy z usługi (przejście na bramkach w metrze, przyłożenie karty do czytnika w autobusie). W przypadku transportu po wydaniu 8£ resztę przejazdów w danym dniu mamy za darmo (do godz. 4:00 nad ranem)

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Szer lub foloł tutaj
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
INSTAGRAM

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *