Wszyscy nienawidzimy przeprowadzek

Cześć

Dzisiaj post o tym co tam u mnie.

Po około 3 miesiącach, gdyż na tyle obligował mnie kontrakt, mieszkania w bardzo małym pokoju “dwa na dwa” wreszcie mogę się przeprowadzić do czegoś większego.

Always troubles…

Problem z mieszkaniami w Londynie polega na tym, że im bliżej centrum, tym większy mamy kontrast ceny do jakości i jeśli nie chcemy przepłacić potrzebujemy czasu. Mi tego niestety zabrakło i ostatnim razem gdy się przeprowadzałam znalazłam mieszkanie w mniej niż tydzień czego minusy dotknęły mnie tak naprawdę pare tygodni po podpisaniu umowy.

Z moich doświadzeń wynika, iż na znalezienie dobrego mieszkania/pokoju potrzeba od dwóch do sześciu miesięcy. Mówiąc dobrego mam na myśli w miarę dobry kontakt z agentem nieruchomości, racjonalną umowę, landlord respektujący prywatność, cena która pozwala na godne życie i akceptowalne warunki mieszkalne.

Mój kawałek podłogi

Mój aktualny pokój mieści się w starym szeregowcu jakich wiele w Londynie. Jak stary dom to i wadliwa konstrukcja, grzyb, wilgoć, czasem myszy, i mnóstwo współlokatorów. Dom jest w trzeciej strefie przez co płacę nieco więcej za transport o czym wspominałam w poprzednich postach.

W domu w sumie jest teraz około 9 osób z czego nie wszystkie mają umowę. Generalnie nie pierwszy raz widzę, że ludzie szczególnie w trzeciej strefie by zaoszczędzić biorą pokój dwuosobowy, a mieszkają w nim w trzech lub czterech. Nie jest to legalne i często na umowie widnieje klauzula mówiąca o tym, że w przypadku tego typu incydentu agencja jest upoważniona do wyrzucenia nas z mieszkania. Nie wiem na ile to prawda z wyrzucaniem z mieszkania ale na pewno agencja może zabrać nam depozyt…

Mieszkanie samemu ssie

Za mój pokój płaciłam 135£ tygodniowo za mały pokój jednoosobowy, gdzie moi współlokatorzy płacili 180£ na tydzień, czyli 90£ na osobę z ponad dwa razy większym pokojem. Już pomijając fakt że teraz mieszkają w trójkę,  jest to conajmniej nie fair. Pokoje dzielone są zdecydowanie tańsze i łatwiej jest ukryć fakt, że na przykład mamy dodatkową osobę w pokoju.

Ważne spostrzeżenie: płacąc przelewem co miesiąc czasem może zdażyć się tak że agencja praktycznie w ogóle nie odwiedza danej nieruchomości, lub będzie robić to sporadycznie. Zwłaszcza jeśli agencja jest większa i ma pod swoją opieką kilkanaście i więcej posiadłości. Dlaczego to takie ważne?

W przypadku mojego pokoju czasem dostawałam wiadomość o tym, że ktoś przyjdzie zobaczyć mój pokój pare godzin wcześniej, czy też 20min przed tym. Problem w tym, że prawnie agencja ma obowiązek spytać nas  o pozwolenie wejścia do pokoju najpóźniej z 24h wyprzedzeniem.  Nie każdy o tym wie, druga strona medalu to nasz depozyt który agencja czasem zabiera pod byle pretekstem. Jeśli już zostanie on nam odebrany  jednym z wyjść jest skontaktowanie się bezpośrednio z landlordem – agencja jest tylko pośrednikiem, być może landlord nie ma pojęcia co się dzieje. Jeśli tutaj nic nie da się zdziałać zawsze można skierować sprawę do lokalnego “council’a” który działa w charakterze doradczym i administracyjnym w określonym rejonie miasta. Oczywiście możemy też zgłosić sprawę do sądu, tak czy inaczej każda z tych opcji zabiera czas więc większość osób nawet nie próbuje się wykłócać.

Pitu pitu…

Miało być o bałaganie jaki zrobiłam i jak bardzo za dużo rzeczy mam do przeniesienia, a wyszło że nawet jakimiś radami zarzuciłam.

Ciekawostka na koniec (tym razem na temat) gdy przyleciałam do Londynu miałam jedną dużą walizkę i torbę-worek, do tego mieszkania przeprawadziłam się z dwoma wielkimi walizkami, a teraz zrobiłam już 2 kursy z dużą walizką, plecakiem, tobołkami, a to nawet nie połowa moich rzeczy. ¯\_(ツ)_/¯

A jakie wy mieliście przygody z przeprowadzką? Co możecie poradzić komuś kto planuje zmienić mieszkanie? Piszcie 🙂

Save

Save

Save

Save

Szer lub foloł tutaj
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
INSTAGRAM

2 Replies to “Wszyscy nienawidzimy przeprowadzek”

  1. Jak na razie nigdy się nie przeprowadzałam. No… Raz, ale miałam wredy rok i nic nie pamiętam. Myślę jednak, że jak kiedyś będę musiała opuścić mój rodzinny domek, nie będzie to taka łatwa sprawa. Niesamowicie przyjemnie czytało mi się tego posta.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *